Cmentarz jedenastu Wsi

Podczas ostatniej Miejskiej Wycieczki Rowerowej mieliśmy za cel zobaczenia reliktów dawnych osadników. Miejsce te to cmentarz jedenastu Wsi, które należało do mieszkających kiedyś na Żuławach Wiślanych ludzi. Zanim jednak przybyliśmy na te zapomniane miejsce pochówku musieliśmy stawić opór przed niesprzyjającą pogodą ,która raz za razem przypominała nam , że nastała już jesień. Z Elbląga wyruszyliśmy uśmiechnięci i rozgadani rowerami w stronę Władysławowa, tego pod Elblągiem oczywiście. Mieliśmy tu zawitać do Mennonickich Inspiracji, ale dopiero jak będziemy wracać ,czego jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy.

Dalej drogą techniczną przy nowej drodze nr 7.

Stawialiśmy opór wiatrowi ,który nie raz zawiał tak mocno ,że rów przy drodze nagle było bardzo blisko nas. Pierwsze krople deszczu zaczęły nas schładzać w okolicy Janowa ,bo od tej walki z wiatrem łatwo było się rozgrzać. Od Janowa skierowaliśmy się do Kmiecina ,gdzie pod kościołem z podcieniem zwanym sobotem ,skryliśmy się na chwilę od wiatru i coraz mocniejszego deszczu ,który na szczęście jak szybko się zaczął tak samo szybko się skończył.

Parafia św. Jadwigi Królowej ,Kmiecin.

Lokalny ksiądz zapraszał nas na mszę, ale nie mogliśmy skorzystać z zaproszenia. Musieliśmy dalej jechać już bardziej sprzyjającym wiatrem w plecy do Nowego Dworu Gdańskiego. Skąd już tylko rzut kamieniem do cmentarza jedenastu wsi.

Jedenaście Wsi

Sam cmentarz znajduje się w Żelichowie nieopodal domu podcieniowego Mały Holender ,a także cerkwi PW. Świętego Mikołaja. Cmentarz jak sama nazwa wskazuje jest własnością dawnych mieszkańców z jedenastu wsi z pobliskich terenów. Oprócz tego, że mieści się na małym terenie ponad 80 nagrobków to szczególną uwagę przyciągają kamienne nagrobki Mennonitów. Nagrobki te mają na sobie różne elementy w tym motyla ,co według symboliki Mennonitów znaczy, że zmarła młoda osoba. Zapaliliśmy znicze dla upamiętnienia zmarłych czego Mennonici nie mieli w zwyczaju.

Cmentarz jedenastu Wsi , Żelichowo.

Po wyjściu z cmentarza udaliśmy się do cerkwi ,gdzie ojciec Paweł znany też jako żonaty ksiądz otworzył nam drzwi do świątyni i opowiedział nam jej historie . Świątynia była kiedyś w opłakanym stanie ,wręcz było zagrożenie, że się zawali. Dzięki wsparciu finansowym z różnych źródeł, świątynia stoi do dziś i odkrywa swe niezwykle skarby historii. Od malowideł na suficie po zabytkowe organy. A jak to bywa z takim obiektami, trzeba potężnych zasobów, by móc odbudować i odrestaurować zniszczone elementy przez czas i korniki. Więcej o kościele jak i o bardzo sympatycznym Ojcu Pawle możecie przeczytać tu: https://www.facebook.com/pwpotoczny oraz tu https://www.cyganek.ndg.pl/historia-swiatyni/

Łasuchy Mennonickie

Po wyjściu z cerkwi pożegnaliśmy Ojca Pawła, a także bardzo sympatycznego podróżnika z Austrii, który wraz z rodziną jedzie swoim camperem po Europie. Nas, rowerzystów zaciekawił jego specyficzny rower, którym dał nam się przejechać. Można go śledzić na Instagramie: https://www.instagram.com/ja.ontour/?hl=pl

Nas jednak gonił czas, więc ruszyliśmy w drogę powrotną i dostaliśmy informację , że w Władysławowie czeka na nas ciepły poczęstunek, to tym szybciej kręciliśmy korbami w swoich rowerach. Sztukę tę utrudniał nam wiatr, który po minięciu Marzęcina wzmógł się i wiał w przeciwną stronę niż jechaliśmy. W Władysławowie ciepły poczęstunek został przygotowany przez znaną już Panią Elżbietę Mieczkowską, która poznałem przy okazji projektu dla początkujących blogerów. Więcej o tym w wpisie Mennonicki szlak. Tym razem też przygotowała dla nas istny Mennonicki poczęstunek. Pierna zupa dyniowa wraz z piernikowymi ciastkami z dyni była dla strudzonych drogą rowerzystów strzałem w dziesiątkę. Oczywiście nie zabrakło opowiadań o historii Mennonitów i pytań do Pani Elżbiety oraz do lokalnej przewodniczki PTTK Benity, która wspomogła wiedzą. Obie też były ubrane po mennonicku, więc chłonęliśmy wiedzę na wszelkie sposoby. Po zjedzeniu wszystkich okruchów po ciastkach i zabraniu krówek na drogę ruszyliśmy w stronę Elbląga. Przed ledowym napisem ‘ELBLĄG’ na starym mieście zakończyliśmy ostatnią miejską wycieczkę rowerową w tym roku. Następne odbędą się w przyszłym kalendarzowym. Do zobaczenia na nich. Cześć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.