Jesienne Barwy

Coraz częściej na naszych termometrach dostrzegamy jak słupek wskazuję okolice zera. To nie odstrasza zaprawionych rowerzystów, ale na szczęście nie nastał taki czas ,aby chować rower. Jeszcze są takie dni gdzie słońce ogrzewa i rozświetla jesienne barwy. Tak właśnie było na przedostatniej miejskiej wycieczce rowerowej.

Las pomiędzy Weklicami a Przezmarkiem.

Goci, Rzymianie i błoto?

Nie stojąc za długo na zbiórce koło ronda Kaliningrad ruszyliśmy swymi rowerami w stronę Weklic ,aby po drodze w Lisewie odwiedzić sklep ” u Bożenki” . Tam zostaliśmy zaopatrzeni w batony i ostre orzeszki ,aby mieć moc na czekające nas podjazdy. Za nim jednak zaczęliśmy wspinać się wyżej, odwiedziliśmy wieś Weklice. O Weklicach pisałem przy okazji wypadu do Aniołowa . Tu tylko wspomnę że, przypadkiem lub nie ruszaliśmy z ronda o nazwie Kaliningrad . Miasto te było częścią szlaku Bursztynowego. Dawni Rzymianie podróżowali aż tu, aby handlować swymi dobrami za bursztyny. Stąd też dawni mieszkańcy tych ziem mieli na wyposażeniu wiele przedmiotów znanych z południa. Goci bo o nich mowa zamieszkiwali te ziemie za czasów imperium rzymskiego i do dziś historycy szukają ich śladów.

Weklice, tablice na ścieżce historycznej.

Po krótkiej ścieżce historycznej oraz przybliżenia nam historii przez Leszka Marcinkowskiego ruszyliśmy dalej w stronę Sierpina. Marek Kamm zaproponował nam przejazd przez leśną ścieżkę do Przezmarka. Cóż to była za przeprawa. Liczne kałuże i wszechobecne błoto mocno urozmaiciło nam przejazd ,a także wybrudziło rowery i buty. Na szczęście las pokazywał nam jesienne barwy dzięki czemu mała “kąpiel błotna” minęła dość szybko.

Jesienne barwy

Na sam koniec dość ekstremalnej przeprawy przez las dostaliśmy piękny widok na Przezmark z mało znanej strony.

Strzał w pizze

Po wytrzepaniu butów i wstępnym przetarciu rowerów ruszyliśmy z Przezmarka do Sołtysa Sierpina. Sołtys ten ugościł nas na swojej posesji ,gdzie zbudował piec chlebowy ,ale nie chlebem nas ugościł ,a pizzą własnej roboty. Składniki i ciasto czekało na nas a nasz zadaniem było skompletowanie pizzy oraz upieczenie jej. Każdy kawałek szybko znikał. Ci którzy nie chcieli się objadać pizzą, mogli postrzelać z łuku do tarczy, pograć w piłkę lub spróbować swoich sił w alkogoglach. Na samej posesji znajduje się również nie byle jakie pole do paintballa z licznymi drewnianymi zabudowaniami i fortem istnym biskupinem. Czas jest nie ubłagany oraz ciasto na pizzę się skończyło, więc trzeba było wracać z powrotem do Elbląga. Założenia powrotnej drogi były inne , ale pełne brzuchy i już dość błota zmieniły nasze plany. Wróciliśmy asfaltem wciąż zjeżdżając z górki, więc zakończenie wycieczki przyjemne.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Niezwykła Stodoła

Kolejna wycieczka zorganizowana przez MOSiR miała nas doprowadzić do Winiarni, a finalnie skończyliśmy w stodole. Dlaczego tak? Już opowiadam wam jak to się potoczyło.

Jelenia Dolina, Jezioro Martwe.

Ruszyliśmy z pętli tramwajowej ,aby później ścieżką rowerową ,wzdłuż ulicy Fromborskiej, dotrzeć do Krasnego Lasu. Tam znaną ścieżką asfaltową dojechaliśmy na Jelenią Dolinę. Las mienił się już w kolorach jesieni, a nam pod kołami szumiał dywan z liści. Na dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się nad jeziorem ,aby odpocząć. Mogliśmy też odpłynąć w myślach ,patrząc na spokojną wodę oraz las w tle.

Biała Droga.

Można by, dłużej tu zostać ,ale dzień coraz krótszy. Czas ruszać dalej w stronę Pagórek ,ale nie docieramy do nich, ponieważ przed nimi skręcamy w pole. Zniszczonymi płytami kierujemy się w stronę Białej Drogi, którą dojedziemy do Winnicy. Sama droga jest w trakcie przebudowy, więc ciężko było nią podążać. W samej Winnicy byliśmy chwilę później, bo górek po drodze było mało, więcej zjazdów w dół.

Biała Leśniczówka.

“Żywa” Winiarnia

Koło Winnicy znajduje się Biała Leśniczówka ,która kiedyś należała do Cesarza Wilhelma II jako jego rezydencja leśna. Aktualnie należy do właściciela Winnicy Kadyny. Niestety nie dane nam było przyjrzeć się bliżej ,ponieważ gospodarza nie zastaliśmy. Patrząc po zdjęciach ze strony zywewino.pl mamy czego żałować.

Biała Leśniczówka.

Same winnice prezentują się okazale, rosną tu już od 2013 roku. Pierwsze winobranie miało miejsce w 2017 ,ale dopiero w 2019 było oficjalnie otwarcie Winiarni. Co w nich takiego niezwykłego zapytacie? Przystosowały się do ciężkich warunków i dzięki podlewaniu ich ” żywą wodą” rosną o wiele szybciej niż w innych miejscach w Polsce. Stąd też nazwa “Żywe Wina” od wody, która wzbogaca winorośla  . Jak już pisałem nie dano nam skosztować ich ,ale może Tobie się uda czytelniku. Jeśli tak napisz w komentarzu.

“Katedralna” Stodoła

Drewniana Stodoła, suwnica. Kadyny.

Zjeżdżając w dół do Kadyn nikt z obecnych nie przypuszczał że, to nie koniec atrakcji. No może poza Leszkiem Marcinkowskim, prezesem zarządu PTTK w Elblągu. To właśnie dzięki niemu mieliśmy okazję zwiedzić Największą drewnianą stodołę w Europie, ktora na co dzień nie jest dostępna dla turystów. Co w niej takiego nie zwykłego?

Drewniana Stodoła, Kadyny.

Na początku konstrukcja podtrzymująca dach jest iście ” katedralna” wraz z drewnianą suwnicą ,która działa do dziś. Wewnątrz są składowane stare, z zamierzchłych czasów sanie, powozy, bryczki i  inne rzeczy związane z zaprzęganiem koni. Eksponaty są tu trzymane ,aby je później odrestaurować i sprzedać, głównie nabywcom z Niemiec.

Drewniana Stodoła, Kadyny.

Po zwiedzeniu czekał nas już tylko powrót do Elbląga wzdłóż nabrzeża Zalewu Wiślanego. Zapraszam na film z wycieczki jak i do obserwowania na Facebooku ,aby żadna wycieczka Cię nie ominęła.