Pasłęckie Mury

Druga Miejska Wycieczka Rowerowa zaprowadziła grupę rowerzystów do Pasłęka. W nim za cel mieliśmy obrać Pasłęckie mury obronne starego miasta. Co w nich niezwykłego, wyróżniającego je od innych murów w Polsce? Zapraszam do dalszej części relacji.

Stajnia fundacji Końskie Zdrowie w Elblągu.

Za nim jednak wyruszyliśmy z Elbląga, zostaliśmy zaproszeni na kawę i herbatę do stadniny Końskie Zdrowie. Na miejsce, przywieźliśmy ze sobą marchewki i jabłka dla koni. Nie było jednak nam dane ich poczęstować tymi smakołykami, bo każdy koń ma własną dietę rozpisaną na cały dzień. Nasze podarki będą im przekazane później. Będąc w stadninie mieliśmy okazję poznać parę ciekawostek o niej oraz oczywiście o samych jej mieszkańcach. Interesujące były również znajdujące się tu ruiny dawnego wiatraka. Za dużo z niego nie zostało oprócz fundamentów i zniszczonego koła młyńskiego. Taka ciekawostka, że nawet Leszek Marcinkowski nie znał jego historii. Szybko po wycieczce zapoznał nas z informacjami jakie udało mu się na jego temat później znaleźć.

Zapraszam do przeczytania relacji z poprzedniej wycieczki:

Tunel pod Pochylnią

Jesienne Barwy

Coraz częściej na naszych termometrach dostrzegamy jak słupek wskazuję okolice zera. To nie odstrasza zaprawionych rowerzystów, ale na szczęście nie nastał taki czas ,aby chować rower. Jeszcze są takie dni gdzie słońce ogrzewa i rozświetla jesienne barwy. Tak właśnie było na przedostatniej miejskiej wycieczce rowerowej.

Las pomiędzy Weklicami a Przezmarkiem.

Goci, Rzymianie i błoto?

Nie stojąc za długo na zbiórce koło ronda Kaliningrad ruszyliśmy swymi rowerami w stronę Weklic ,aby po drodze w Lisewie odwiedzić sklep ” u Bożenki” . Tam zostaliśmy zaopatrzeni w batony i ostre orzeszki ,aby mieć moc na czekające nas podjazdy. Za nim jednak zaczęliśmy wspinać się wyżej, odwiedziliśmy wieś Weklice. O Weklicach pisałem przy okazji wypadu do Aniołowa . Tu tylko wspomnę że, przypadkiem lub nie ruszaliśmy z ronda o nazwie Kaliningrad . Miasto te było częścią szlaku Bursztynowego. Dawni Rzymianie podróżowali aż tu, aby handlować swymi dobrami za bursztyny. Stąd też dawni mieszkańcy tych ziem mieli na wyposażeniu wiele przedmiotów znanych z południa. Goci bo o nich mowa zamieszkiwali te ziemie za czasów imperium rzymskiego i do dziś historycy szukają ich śladów.

Weklice, tablice na ścieżce historycznej.

Po krótkiej ścieżce historycznej oraz przybliżenia nam historii przez Leszka Marcinkowskiego ruszyliśmy dalej w stronę Sierpina. Marek Kamm zaproponował nam przejazd przez leśną ścieżkę do Przezmarka. Cóż to była za przeprawa. Liczne kałuże i wszechobecne błoto mocno urozmaiciło nam przejazd ,a także wybrudziło rowery i buty. Na szczęście las pokazywał nam jesienne barwy dzięki czemu mała “kąpiel błotna” minęła dość szybko.

Jesienne barwy

Na sam koniec dość ekstremalnej przeprawy przez las dostaliśmy piękny widok na Przezmark z mało znanej strony.

Strzał w pizze

Po wytrzepaniu butów i wstępnym przetarciu rowerów ruszyliśmy z Przezmarka do Sołtysa Sierpina. Sołtys ten ugościł nas na swojej posesji ,gdzie zbudował piec chlebowy ,ale nie chlebem nas ugościł ,a pizzą własnej roboty. Składniki i ciasto czekało na nas a nasz zadaniem było skompletowanie pizzy oraz upieczenie jej. Każdy kawałek szybko znikał. Ci którzy nie chcieli się objadać pizzą, mogli postrzelać z łuku do tarczy, pograć w piłkę lub spróbować swoich sił w alkogoglach. Na samej posesji znajduje się również nie byle jakie pole do paintballa z licznymi drewnianymi zabudowaniami i fortem istnym biskupinem. Czas jest nie ubłagany oraz ciasto na pizzę się skończyło, więc trzeba było wracać z powrotem do Elbląga. Założenia powrotnej drogi były inne , ale pełne brzuchy i już dość błota zmieniły nasze plany. Wróciliśmy asfaltem wciąż zjeżdżając z górki, więc zakończenie wycieczki przyjemne.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Uwaga na Anioły

Są takie wsie w Polsce ,które swą nazwą zaskakują przejezdnych. Jedne śmieszą, drugie bawią, są też takie co swą nazwą przyciągają. Na północy Polski w Krainie Kanału Elbląskiego, mieści się mała wieś ,która dzięki nazwie zmieniła życie obecnych mieszkańców. Aniołowo swą nazwą przyciąga ,również przykuje wzrok przejezdnego. Już na początku wita nas znak niezwykły, ostrzeżenie. “Uwaga!!! nisko przelatujące ANIOŁY!”

Aniołowo

Zanim jednak zapukamy do drzwi Aniołowa startujemy z ronda w Elblągu ,by odrazu wspiąć się rowerami na górę nie byle jaką, do Przezmarka. Na niej mieści się Kościół Rzymskokatolicki pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, dumnie on patrzy na nas z góry. Po krótkiej przerwie na zdjęcia ruszyliśmy w dół. Cóż to była za jazda! Wciąż bez kręcenia korbą ,z widokiem na wiatraki oraz Jezioro Drużno.

Kościół Rzymskokatolicki pw. Podwyższenia Krzyża Świętego , Przezmark.

Historia skryta w ziemi

W Pilonie zjeżdżamy z drogi asfaltowej ,aby dalej podążać żółtym szlakiem rowerowym. Prowadzi on ,aż do Goryńa .ale my kończymy jego bieg w Aniołowie. Zanim jednak do niego dotrzemy na chwilę zatrzymujemy się w Weklicach. Bo historia tu też zostawiła swój ślad. Pierwsze przeprowadzone wykopaliska miały miejsce w 1925 roku ,ale dopiero od 1984 trwają intensywne poszukiwania historii. Na tym terenie znajdował się kiedyś cmentarz. Chłonęliśmy wiedzę z tablic informacyjnych, na szczęście eksponaty są niedaleko. Wszystkie znaleziska są składowane w Elbląskim muzeum archeologiczno-historycznym.

Weklice

Anioły na ziemi

Ruszyliśmy dalej do wsi tematycznej Aniołowo. Jak już wcześniej wspomniałem wita nas szczególny znak ,a tuż za nim widnieje mapa z wsią z naniesionymi na niej najważniejszymi aniołami. A cóż to za Anioły? A takie wystrugane w drewnie. Każdy gospodarz na swoim podwórku ma przynajmniej jednego. Podożając w głąb wsi dojeżdżamy do świetlicy, gdzie już na nas czeka istna diablica. Jest nią Halina Cieśla członkini “Stowarzyszenia Łączy Nas Kanał Elbląski“. Jest lokalną działaczką oraz sumienną prezeską “Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Aniołowo”. Przywitała nas lokalnymi przysmakami, ciastem z śliwkami, kompotem, ogórkami , chleb z smalcem oraz innymi smakołykami. Po posiłku czas na warsztaty.

Aniołowo

Pierwsze w kolejce były warsztaty z robienia słynnych ruchańców. Poznanie techniki wyrabiania oraz składników to był nasz cel na dziś. Jakieś czary się działy wtedy, ponieważ materiał filmowy z zmagań uczestników uległ zniszczeniu ,a sam przepis to za mało by stworzyć ten sam smak ruchańca. Nie ma rady trzeba przyjachać i zjeść na miejscu.

Aniołowo

Oprócz krzątanina się w kuchni były dostępne warsztaty z plecienia koronki oraz rzeźbienia w drewnie aniołów. Oczywiście nie zabrakło spaceru po wsi aby zobaczyć wszystkie anioły, jest ich aż 43. Czasem znalezienie ich nie jest łatwe ,ponieważ lubią się chować.

Aniołowo

Co roku organizowany jest zlot Aniołów. Przylatują z całego świata i jest ich naprawdę o wiele więcej. Do tego jeszcze miłośnicy aniołów przyjeżdżają i tak od 16 lat. Z roku na rok co raz więcej atrakcji towarzyszy spotkaniu.
Czas szybko leci w Aniołowie ,zjesz ruchańca i musisz wracać do domu.

Pamiętaj! Jedź powoli ,ponieważ może spotkasz jakiegoś przelatującego Anioła ?Jeśli nie ,to z pewnością spotkasz w Aniołowie .Do zobaczenia na “Zlocie Aniołów”. Ja się zjawię ,a Ty?

Postaw mi kawę na buycoffee.to