Tunel pod pochylnią

Tunel koło pochylni Oleśnica

Zima w końcu zawitała do nas na dłużej.

Taka prawdziwa z śniegiem i lodem na drogach. Gdzie inni grzeją się przy kominku, ja postanowiłem wziąć udział w pierwszej miejskiej wycieczce rowerowej. Jest to cykl wycieczek rowerowych organizowanych przez Elbląski MOSiR. Akurat zimową porą może nie zachęca do wzięcia w nich udziału, ale im cieplej tym trudności związane z pogodą znikną i będę liczyć na większą frekwencję. Wracając do sedna sprawy. Naszym celem była pochylnia Oleśnica na której oprócz niej mieliśmy zobaczyć tunel ukryty.

Zbiórka odbyła się przy rondzie Kalingrad.

Jechałem na nią z przekonaniem, że zgłoszą się sami zaprawieni w boju rowerzyści, których znam z niejednej już wyprawy. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu pojawiło się kilka nowych twarzy. Brawa dla nich, bo podjęli się sporego wyzwania. Tym wyzwaniem nie było jedynie przejechanie 56 km, ale i nauka jazdy rowerem po lodzie. A sztuka ta nie jest łatwa, bo pomimo, że nie była to moja pierwsza jazda po lodzie i zachowałem maksymalną ostrożność, sam zaliczyłem upadek. Na lód nie ma mocnych, jedynie opony z kolcami radzą sobie na tego typu nawierzchniach bez problemów. Niestety nikt z uczestników nie miał takich na stanie, więc kilka upadków miało miejsce. Na szczęście oprócz siniaków nic poważniejszego się nie stało.

Droga skuta lodem.

Najgorsze lodowisko było zaraz za mostem, przed pochylnią Całuny.

Oblodzoną drogą dojechaliśmy do ścieżki rowerowej przy Jelonkach. Cała grupa zatrzymała się przy sklepie, a ja nie chcąc marznąć udałem się do kościoła w tejże miejscowości. Przykrytego śniegiem, go jeszcze nie widziałem.

Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jelonkach.

Szkoda, że nie zatrzymałem się przy nim na dłużej. Zdjęcia Leszeka Marcinkowskiego, który wszedł do jego środka (możecie zobaczyć je tu) ewidentnie świadczą o tym, że było warto.

Gdy już wróciłem, grupa zaczęła się powoli już zbierać.  Dalsza droga poprowadziła nas wzdłuż kanału, ścieżką turystyczną Krainy Kanału Elbląskiego.

Droga przy kanale Elbląskim.

Zatrzymaliśmy się przy pochylni Oleśnica by posłuchać parę ciekawostek o tym zabytku techniki, jak i jego otoczeniu, a wszystko to oczywiście dzięki Leszkowi. On to opowiedział nam między innymi o kanale Elbląskim, a także o wyjątkowym akwedukcie biegnącym pod wzgórzem pochylni, na którym staliśmy. Mieliście już okazję go zobaczyć w mojej relacji z wyprawy z Iławy do Elbląga , a teraz zagadka z tamtego filmu została rozwiązana. 

Wiedząc gdzie będziemy,

przed wyjazdem postanowiłem zejść na dół i lepiej nagrać sam tunel. Zejść się udało bez problemu. Przed przejściem przez skrzyżowanie, za barierką, można bezpiecznie zejść do wejścia tunelu.

Wejście do tuneli pod pochylnią.

Szczęście mi sprzyjało bo okazało się, że tunel ma dwa korytarze. Gdzie w jednym z nich nie było wody. Bez problemu udało się przedostać na drugą stronę by móc zobaczyć datę na akwedukcie, której z góry nie było widać.

Tunel z datą 1817.

Z innych ciekawostek, warto wspomnieć o znajdującym się na tej pochylni jedynym w swoim rodzaju skrzyżowaniu. Statek “płynący” po trawie ma tu pierwszeństwo przed samochodem, który musi zaczekać aż statek go minie by móc przejechać na drugą stronę.

Po rozdaniu batoników,

które są na każdej wycieczce doładowaniem dla uczestników, ruszyliśmy w drogę powrotną do Elbląga. Dalej po drogach skutych lodem i pokrytych śniegiem, spod opon dochodził ten przyjemny dla ucha dźwięk gniecionego śniegu. 

Pochylnia Jelenie, górna stacja.

Na sam koniec wycieczki stało się coś niespodziewanego. Jednemu z uczestników urwała się lewa strona kierownicy. I tak bez jej połowy udało mu się dojechać do Elbląga, szacun dla niego. Przy rondzie, skąd ruszaliśmy, zostają podbite książeczki PTTK, które będą brały udział w konkursie. Dokładnie tak jak w poprzednich latach, jeżeli uda mi się zebrać wszystkie lub minimum 7 z 10 wycieczek to może wygram nagrodę.

Trzymajcie kciuki.

Dziękuję uczestnikom za przybycie, za rozmowy i wspólne

Dziękuję uczestnikom za przybycie, za rozmowy i wspólne odkrywanie okolicy. Widzimy się na następnej wycieczce!

Zostaw po sobie ślad w komentarzach jeżeli dotarłeś do końca 😉

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Uwaga na Anioły

Są takie wsie w Polsce ,które swą nazwą zaskakują przejezdnych. Jedne śmieszą, drugie bawią, są też takie co swą nazwą przyciągają. Na północy Polski w Krainie Kanału Elbląskiego, mieści się mała wieś ,która dzięki nazwie zmieniła życie obecnych mieszkańców. Aniołowo swą nazwą przyciąga ,również przykuje wzrok przejezdnego. Już na początku wita nas znak niezwykły, ostrzeżenie. “Uwaga!!! nisko przelatujące ANIOŁY!”

Aniołowo

Zanim jednak zapukamy do drzwi Aniołowa startujemy z ronda w Elblągu ,by odrazu wspiąć się rowerami na górę nie byle jaką, do Przezmarka. Na niej mieści się Kościół Rzymskokatolicki pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, dumnie on patrzy na nas z góry. Po krótkiej przerwie na zdjęcia ruszyliśmy w dół. Cóż to była za jazda! Wciąż bez kręcenia korbą ,z widokiem na wiatraki oraz Jezioro Drużno.

Kościół Rzymskokatolicki pw. Podwyższenia Krzyża Świętego , Przezmark.

Historia skryta w ziemi

W Pilonie zjeżdżamy z drogi asfaltowej ,aby dalej podążać żółtym szlakiem rowerowym. Prowadzi on ,aż do Goryńa .ale my kończymy jego bieg w Aniołowie. Zanim jednak do niego dotrzemy na chwilę zatrzymujemy się w Weklicach. Bo historia tu też zostawiła swój ślad. Pierwsze przeprowadzone wykopaliska miały miejsce w 1925 roku ,ale dopiero od 1984 trwają intensywne poszukiwania historii. Na tym terenie znajdował się kiedyś cmentarz. Chłonęliśmy wiedzę z tablic informacyjnych, na szczęście eksponaty są niedaleko. Wszystkie znaleziska są składowane w Elbląskim muzeum archeologiczno-historycznym.

Weklice

Anioły na ziemi

Ruszyliśmy dalej do wsi tematycznej Aniołowo. Jak już wcześniej wspomniałem wita nas szczególny znak ,a tuż za nim widnieje mapa z wsią z naniesionymi na niej najważniejszymi aniołami. A cóż to za Anioły? A takie wystrugane w drewnie. Każdy gospodarz na swoim podwórku ma przynajmniej jednego. Podożając w głąb wsi dojeżdżamy do świetlicy, gdzie już na nas czeka istna diablica. Jest nią Halina Cieśla członkini “Stowarzyszenia Łączy Nas Kanał Elbląski“. Jest lokalną działaczką oraz sumienną prezeską “Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi Aniołowo”. Przywitała nas lokalnymi przysmakami, ciastem z śliwkami, kompotem, ogórkami , chleb z smalcem oraz innymi smakołykami. Po posiłku czas na warsztaty.

Aniołowo

Pierwsze w kolejce były warsztaty z robienia słynnych ruchańców. Poznanie techniki wyrabiania oraz składników to był nasz cel na dziś. Jakieś czary się działy wtedy, ponieważ materiał filmowy z zmagań uczestników uległ zniszczeniu ,a sam przepis to za mało by stworzyć ten sam smak ruchańca. Nie ma rady trzeba przyjachać i zjeść na miejscu.

Aniołowo

Oprócz krzątanina się w kuchni były dostępne warsztaty z plecienia koronki oraz rzeźbienia w drewnie aniołów. Oczywiście nie zabrakło spaceru po wsi aby zobaczyć wszystkie anioły, jest ich aż 43. Czasem znalezienie ich nie jest łatwe ,ponieważ lubią się chować.

Aniołowo

Co roku organizowany jest zlot Aniołów. Przylatują z całego świata i jest ich naprawdę o wiele więcej. Do tego jeszcze miłośnicy aniołów przyjeżdżają i tak od 16 lat. Z roku na rok co raz więcej atrakcji towarzyszy spotkaniu.
Czas szybko leci w Aniołowie ,zjesz ruchańca i musisz wracać do domu.

Pamiętaj! Jedź powoli ,ponieważ może spotkasz jakiegoś przelatującego Anioła ?Jeśli nie ,to z pewnością spotkasz w Aniołowie .Do zobaczenia na “Zlocie Aniołów”. Ja się zjawię ,a Ty?

Postaw mi kawę na buycoffee.to